Analiza · Rynek pracy

Rynek pracy w Polsce: rekordowe zatrudnienie, ale gdzie jest presja płacowa?

Bezrobocie spada od lat, ale realne wynagrodzenia w kilku branżach wciąż nie dogoniły inflacji. Dlaczego?

Pracownicy podczas rozmowy w nowoczesnym polskim biurze

Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce oscyluje w okolicach 5% — jeden z najniższych odczytów w historii pomiarów i jeden z niższych w całej Unii Europejskiej. Logika podpowiadałaby, że przy tak napiętym rynku pracy pracodawcy walczą o pracowników wyższymi płacami. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i zależy mocno od branży, regionu oraz struktury zatrudnienia.

W sektorach takich jak IT, logistyka czy budownictwo presja płacowa jest wyraźna — firmy podnosiły wynagrodzenia rok do roku o 8–12%, żeby zatrzymać specjalistów. Ale już w handlu detalicznym, gastronomii i części usług publicznych dynamika wzrostu płac była niższa, a po uwzględnieniu inflacji z lat 2021–2023 — realne wynagrodzenia w tych branżach wciąż są niższe niż przed pandemią.

Skąd ta asymetria? Kluczową rolę odgrywa kilka czynników. Po pierwsze, siła przetargowa pracownika różni się drastycznie w zależności od kwalifikacji: programista może negocjować, kasjer w dyskontach — znacznie mniej. Po drugie, wiele miejsc pracy w handlu i gastronomii jest obsadzanych przez pracowników z Ukrainy, co zwiększa podaż siły roboczej i osłabia presję płacową w tych segmentach. Po trzecie, część pracodawców stosuje struktury płacowe oparte na premiach uznaniowych zamiast stałych podwyżek — co sprawia, że nominalne wzrosty wyglądają lepiej w sprawozdaniach niż w portfelach.

Co to oznacza dla Państwa? Jeśli pracują Państwo w branży z niską wymianą pracowników i słabą presją negocjacyjną, niska stopa bezrobocia niekoniecznie przekłada się na Państwa siłę przetargową. Dane makroekonomiczne opisują całą gospodarkę — a gospodarka to nie jest jednorodna masa. To miliony indywidualnych rynków pracy, które rządzą się własnymi prawami.